Nie jest to wybitna płyta, a reszta to już subiektywna sprawa. Mi się miło słuchało.Wódka i Piwo pisze:Płyta średnia co najwyżej. Myślę że za klika tygodni dotrze to także to tych przesadnie nią rozentuzjowanych. Ja rozumiem że to legenda, że to powrót, że fani długo czekali... Ale nie przesadzajmy. W dobie mody na takie dźwięki, ta płyta jawi mi się jako coś zrobionego na siłę trochę. Nie jest jakimś łajnem, nic z tych rzeczy. Ale te ejakulacujne peany na jej cześć, które tu przeczytałem są grubo na wyrost. To zaklinanie rzeczywistości. Legenda zespołu i oczekiwania fanów zdecydowanie przerosły twórców. Po prostu.
SLEEP
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- Medard
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10465
- Rejestracja: 22-04-2017, 19:15
- Lokalizacja: Prag
Re: SLEEP
- Nerwowy
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 6824
- Rejestracja: 20-06-2009, 14:07
Re: SLEEP
A ja bym powiedział właśnie, że doskonale rozstawia te wszystkie zespoliki z obowiązkowym członem "weed" w nazwie po kątach i pokazuje jaka przepaść dzieli młodych epigonów od ich mistrzów mimo, że grają praktycznie tak samo.Wódka i Piwo pisze:W dobie mody na takie dźwięki, ta płyta jawi mi się jako coś zrobionego na siłę trochę.
De Mysteriis Dom Niggeriis
Slayer to kał i ogólnie rzecz biorąc beznadziejna kapela.
-
Jack Luminous
- rozkręca się
- Posty: 50
- Rejestracja: 22-02-2018, 22:56
- Lokalizacja: Ćwokarnia
Re: SLEEP
Różnica między SLEEP a tymi wszystkimi chujowymi weed-stonerami jest taka, że The Sciences brzmi jak dobra (chociaż nieodkrywcza) płyta SLEEP nagrana przez SLEEP, a wszystkie płyty tych wspólczesnych, epigońskich kapel (albo prawie wszystkie) są całkowicie wyprane z indywidualizmu i brzmią jak podróby płyt SLEEP/ELECTRIC WIZARD nagrane przez jakichś upalonych anonów z krajów trzeciego świata, którzy nie potrafią nawet wypracować sobie charakterystycznych wokali (serio - kto w tej branży próbuje chociaż nasladować charakterystyczny głos Cisnerosa?) tylko naśladują Ozzyego Osbourne'a albo Jusa Oborne'a. Ot i tyle. Jak ktoś lubi epigonskie granie, to spoko, natomiast ja spierdalam słuchać The Sciences.
No ale żeby było sprawiedliwie, to niektóre motywy z The Sciences mi się nie podobają i chodzi o dość prostackie epatowanie marihuaną, czego nigdy wcześniej w tak oczywisty sposób nie robili i byli nieco subtelniejsi, nie wychodząc raczej poza teksty. W kontekście SLEEP brzmi to idiotycznie, ale kurwa, żadna ich płyta nie miała tak dennej okładki ani jakichś debilnych sampli z bulgoczącym bongosem (przypominam, że ten motyw wprowadził EW na Dopethrone).
Muzycznie natomiast jest bdb i ogień, do huraentuzjazmu mi daleko, ale to jest po prostu dobra płyta nagrana przez zespól, który niczego nikomu nie musi udowadniać, tylko po prostu postanowił, że wyda jeszcze jeden album. Lubić tego oczywiście nie trzeba, ale jebanie The Sciences bo wtórne, bo modne, bo "wymuszone", to musi albo przejaw złej woli albo alergii na takie dźwięki w ogóle.
No ale żeby było sprawiedliwie, to niektóre motywy z The Sciences mi się nie podobają i chodzi o dość prostackie epatowanie marihuaną, czego nigdy wcześniej w tak oczywisty sposób nie robili i byli nieco subtelniejsi, nie wychodząc raczej poza teksty. W kontekście SLEEP brzmi to idiotycznie, ale kurwa, żadna ich płyta nie miała tak dennej okładki ani jakichś debilnych sampli z bulgoczącym bongosem (przypominam, że ten motyw wprowadził EW na Dopethrone).
Muzycznie natomiast jest bdb i ogień, do huraentuzjazmu mi daleko, ale to jest po prostu dobra płyta nagrana przez zespól, który niczego nikomu nie musi udowadniać, tylko po prostu postanowił, że wyda jeszcze jeden album. Lubić tego oczywiście nie trzeba, ale jebanie The Sciences bo wtórne, bo modne, bo "wymuszone", to musi albo przejaw złej woli albo alergii na takie dźwięki w ogóle.
-
il cattivo
- rozkręca się
- Posty: 72
- Rejestracja: 29-08-2014, 13:11
Re: SLEEP
Tak, właśnie dlatego na tylnej stronie okładki Holy Mountain są ich gęby wkomponowane w liście Mary Jane, nie wspominając o całym layoucie Jerusalem. Doprawdy bardzo subtelni wtedy byli.Jack Luminous pisze:
No ale żeby było sprawiedliwie, to niektóre motywy z The Sciences mi się nie podobają i chodzi o dość prostackie epatowanie marihuaną, czego nigdy wcześniej w tak oczywisty sposób nie robili i byli nieco subtelniejsi, nie wychodząc raczej poza teksty.
(...) "twierdził, że nasza choinka jest sprzeczna z ideą chrześcijaństwa, wyniósł ją z holu i wrzucił do kosza do góry nogami."
- Oferma
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1246
- Rejestracja: 02-05-2017, 09:03
Re: SLEEP
Wiem. Idzie mi o to że oryginalnie nazywała się Dopesmoker (zresztą pod tym tytułem została wznowione bodaj w 2003), co tylko podkreśla tę subtelnosc o której mówi Jack :D
How entranced we are by the fire
Or enslaved to our own desires
Human - all too fucking human!
Or enslaved to our own desires
Human - all too fucking human!
-
Jack Luminous
- rozkręca się
- Posty: 50
- Rejestracja: 22-02-2018, 22:56
- Lokalizacja: Ćwokarnia
Re: SLEEP
Ok, masz mnie. Ale tam przynajmniej było z tyłu...
- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1577
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: SLEEP
Jest afera! Wyszedł nowy singiel Sleep, ale… nie ma w nim Matta Pike’a. Nie ma też Jasona Roedera, którego usunięto z zespołu jakoś 2 lata temu bez żadnego powodu i był to jeden z powodów, dla których przeszedł na tymczasową emeryturę. Na stanowisku perkusisty zasiadł… Dale Crover z Melvins, a całość zamyka gitarzysta Bubba Dupree. W komentarzach panuje konsternacja, bo jak to Sleep bez RIFFU? Inni z kolei zwracają uwagę, że nowy utwór brzmi w duchu Om… co w teorii nie byłoby złe, tylko problem polega na tym, że na Om słuchacze czekają od 14 lat, a dostają Sleep udające Om, które za bardzo nie brzmi jak żaden z tych utworów. Bo jak na Sleep nie ma riffu, a jak na Om jest za mało tego wschodniego klimatu rodem z Góry Synaj. Są syntezatory, jakaś gitara niby jest, ale ta gitara to w sumie jest taka, że mogłoby jej nie być. Dziwne to wszystko i ciekawe o co chodzi. Czy może pojedynczy eksperyment Ala, czy rzeczywiście nowy początek. I czemu nie jako Om?


Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
-
Żwirek i Muchomorek
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1076
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: SLEEP
Rzeczywiście dziwne, plus ten numer jest zwyczajnie w świecie średni - już abstrahując od tego, czy więcej w nim jest SLEEP (nie całkiem) czy raczej OM (też nie bardzo). Bardzo generycznie to brzmi, zero iskry. Jedyne co mi się podoba to ten syntezator, a to niedobrze, bo w SLEEP trochę o co innego zawsze chodziło - i tego czegoś tu za bardzo nie słyszę (riff, trans, ciężar, oniryzm - gdzie to jest?). Tam się coś niedobrego musi dziać generalnie, tzn nie mam na to dowodów oczywiście, ale wieloletni brak info o nowym OM przeplatany jakimiś niemrawymi pogłoskami że "pracujemy, pracujemy" (z czego nic więcejnie wynika), wywalenie Roedera bo tak, teraz ten singiel bez Matta Pike'a... coś jest nie halo.
From the corner of my eye. I see Black Ships have killed the sky
***
Baton w krainie kangurów
***
Baton w krainie kangurów






