Jakie ścieżki wyznacza Mayhem na Liturgy Of Death? Przecież na tej płycie zajęli właśnie bezpieczną pozycję, być może czerpiąc inspirację z pomorskiego marketingu. Ta płyta jest naszpikowana zapożyczeniami. Nigdy wcześniej nie miało to takiej skali. Po pierwszym przesłuchaniu nasuwa się przynajmniej kilka nazw, które można śmiało wymienić. To jest taki bardzo sprawny i dość atrakcyjny ulep. Jeszcze się broni , ale być może po raz ostatni. Tak to mniej więcej wygląda , stosując porównanie motoryzacyjne,tomaszm pisze: ↑02-03-2026, 15:05Tu się zgadzam. Zresztą ja nigdy Mayhem nie uważałem za zespół Black Metalowy
Oni zawsze dryfowali na poziomie eksploracji podłoża artystycznego wyrażenia swojego ja przez muzykę. Wg mnie zawsze stali wyżej ponad podziałami. Taka samoświadoma ekspresja w oparciu o muzykę ekstremalna ponad podziałami po swojemu.
Nie zgodzę się też z twierdzeniem że dziś Mayhem jest gorszy po odejściu Blasphemera. Tamten koncept artystyczny przeminął i jak każdy szukali świeżej krwi. To bardzo świadomy zespół. Bez cienia przypadku.
Mało co do mnie przemawia jak nowy Mayhem. Kapitalna płyta. Sporo śledzę metalowa scenę, ale powiedzieć że dali dupy - nigdy. Porównywanie tego do cukru pudru spod znaku Behemoth to jakieś nieporozumienie.
Jasne że są rzeczy jak zeszłoroczny Vornir gdzie kolesie nota bene z moich roczników robią muzykę całkowicie ciężko porównywalna z jakąś ekspresja nazwijmy to BM i pchają wózek dalej. Jednak to moje roczniki.Mayhem to dla pewnie części forum dziadki. Mayhem zrobił tyle dla muzyki ekstremalnej i w tak dobrym stylu że ja twierdzę że to najważniejszy zespół dla muzyki ekstremalnej.Lub jeden z najważniejszych.
A z chuja trzeba spaść żeby Mayhem mieć czelność porównywać do Behemoth który zawsze był kopista. Owszem umiejętnym ale ścieżek nie wyznaczal żadnych.
https://www.youtube.com/shorts/2MdVe5bhN2M




