Hatefire pisze: ↑26-04-2026, 20:11
Tu jeszcze jedna uwaga. Mam wrażenie, że na "Tibi", nie poszli tak odważnie jak mogli. Tam było widać zwyżkę w kompozycjach. No może trzeba było pójść dalej od death metalu. Jakby tam Peter czuł to, ale bał że się fani odwrócą.
Tak... w ogóle to jak na etapie tamtego albumu widziałem ich na żywo to miałem wrażenie, że Peterowi marzyłoby się po prostu grać heavy metal - heavy/thrash powiedzmy - bo taki to miało wszystko vibe, włącznie z prezencją sceniczną (skóry, ćwieki, metal na wieki), chociaż tej trzymają się wciąż. Jakieś przymiarki w tym kierunku kiedyś były - PANZER X - ale Peter z jakichś powodów właściwie nie jest aktywny poza macierzystym zespołem. Może nie ma czasu, a może tak się przyzwyczaił do bycia generałem, że nikt normalny by z nim nie wytrzymał na innych warunkach (tzn. gdy nie jest generałem) - a już zwłaszcza on sam
Ogólnie wydaje mi się, że VADER od lat gra to, co powinien grać VADER, poruszając się po bardzo wąskim podwórku, którego środkiem jest death metal w wiadomym stylu, a granicą płot z thrash metalu za którym przechadza się ponętna, heavymetalowa sąsiadka w skórzanych legginsach. Problem polega na tym, że to podwórko jest utrzymywane przez fanów i Peter jest zobligowany do spełniania ich zachcianek - a zachcianki są takie, jak widać wyżej po użytkowniku Fanatyku. VADER ma grać jak VADER i hÓj. Peter musi więć robić to, czego wymagają fani - po pierwsze dlatego, że to oni go utrzymują, a po drugie dlatego, że przyzwyczaili się przez dekady, że dostają to, co zawsze, w bardzo wąsko wyznaczonych granicach. Nie wierze, że jakakolwiek wolta stylistyczna mogłaby wyjść korzystnie w przeliczeniu na bilans budżetu domowego - więc Peter dostarcza fanom tego, czego od niego oczekują. Można w tym widzieć biznesową kalkulację, ale można też widzieć coś innego: czysto rozrywkowe podejście do grania, w którym rolą muzyka jest zabawiać publikę tym, czego publika oczekuje ( a oczekuje aaaaaaargh METALU \,,/ ). Nie ma w tym żadnego artyzmu, ale w VADER nigdy go nie było i nikt tego nie ukrywa. Mi to się wydaje uczciwe. VADER gra i istnieje dla fanów VADER i dla nikogo innego; to wszystko o co w tym zespole chodzi.
Tak czy inaczej, ta sytuacja nie jest taka zła - a mogłaby być bardzo niedobra - bo generał ewidentnie
chce to wszystko robić. Słychać to na koncertach - zawsze przynajmniej solidnych, a bardzo często po prostu znakomitych. Ostatni raz widziałem VADER pod koniec 2023 roku, na trasie celebrującej czterdziestolecie i uważam, że był to ich najlepszy koncert jaki widziałem w ogóle przez dwadzieścia lat interesowania się, w mniejszym lub większym stopniu rzeczoną kapelą.
Tak sobie też pomyślałem, że gadanie o tym, że VADER skończył się na Litany a potem to już tylko chujnia towarzyszy im odkąd pamiętam (czyli od przełmu The Beast/Impressions in Blood). No ale patrząc na ich dyskografię, nie widzę tam żądnego znaczącego obniżenia lotu. Jest raczej zjazd w dół - wcale nie skokowy, bo Revelations to bardzo solidne granie - do rejonów oscylujących, w zależności od płyty, między 5/10 a 7/10, gdzie utrzymują się cały czas (aktualnie bliżej 5 niż 7; Empire i SiM to nie są złe płyty, ale brakuje mi czegoś co było na Tibi Et Igni). Nie sądzę, żeby mieli stamtąd wypaść, bo formuła jest tak dopracowana, że nie trzeba tu żadnych romantycznych porywów serca, tylko trzeba raz na jakiś czas wejść do studia i napisać tych dziesięć podobnych do siebie kawałków. No a niczego nowego nie będą wymyślać, bo patrz wyżej.
Sądzę, że ta sytuacja będzie trwała jeszcze tak długo, jak długo zdrowie Petera pozwoli mu cieszyć się swoją robotą. Facet ma sześćdziesiąt lat; myślę, że spokojnie pociągnie jeszcze co najmniej dekadę, a pewnie bliżej piętnastu lat i nagra w tym czasie ze trzy -cztery płyty - każdą raczej średnią, każdą po prostu niezłą. Być może kolejne będą coraz słabsze w miarę jak generał będzie się starzał i powtarzał, ale o ile mu starość nie wyjebie ego za bardzo w kosmos (częste zjawisko), to są szanse, że dobierze sobie ludzi, dzięki którym będzie trzymał akceptowalny poziom. Akceptowalny dla fanów rzecz jasna. A świat będzie miał to wszystko głęboko w dupie, na podobnej zasadzie jak dzisiaj ma w dupie ciągle grające dla fanów i nagrywające płyty, nie wiem, DEEP PURPLE czy coś w tym rodzaju.