HROB
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
-
Alter Ego
- zaczyna szaleć
- Posty: 242
- Rejestracja: 07-02-2026, 12:51
HROB
Hrob narobił sporo zamieszania swoja wyborną (vyborny to również po słowacku wyśmienity) demówką do tego stopnia, że niektórzy czekali na debiutancki album, jak nie przymierzając na Snet pięć lat wcześniej. I właśnie teraz „Brana Chladu” wyskoczyła z gorącego pieca hiszpańskiej Memento Mori. Paradoksalnie, bo tytuł ten oznacza bramę chłodu. Nie jest to kwestia bez znaczenia, bo chłodem czuć od tego albumu nie tylko z okładki. Wspomniana demówka miała zdecydowanie wyższą temperaturę. Tutaj jest zdecydowanie więcej doom, czasem nawet funeral doom, a skojarzenie z takim Evoken nie musi być wcale wyssane z palca. Demo Hrob było szybsze, doommetalowe wycieczki rzadsze, lecz jednocześnie bardziej masywne. Na albumie, na którym na szczęście nie znalazł się żaden z utworów z demo, Słowacy postawili na bardziej przejrzystą produkcję z wyeksponowaną rolą gitar, także podczas szybszych partii. W pewnym momencie przeszło mi przez myśl, że słyszę kolejną część utworu „Christening the Afterbirth” z „Onward to Golgotha” z naciskiem na jego niesamowite zwolnienia. Ten zimny dreszczyk emocji poczułem jeszcze kilka razy. Bynajmniej nie z tytułu odkrycia bezpośrednich odniesień do dzieł uznanych, ale wysokiej jakości tego materiału, zwłaszcza gdy Hrob unika amerykanizacji swoich pomysłów i z chłodną kalkulacją lepi cząstki doom/death w europejskim stylu. Całość jest okraszona tekstami w języku słowackim, co mnie – nawiasem mówiąc – ani ziębi, ani grzeje, bo nie rzuca się mocno w uszy. Jest to zdecydowanie jeden z najjaśniejszych punktów tego roku, który sprawdzi się w chłodne wiosenne poranki, jak i w czasie gorących dni środka lata. Polecam go zarówno łowcom dobrego death metalu oraz fanom mniej i bardziej ponurego doom metalu.
