Zatkałem nos, przesłuchałem i powiem tyle, że jak na metal z orkiestrą nie jest tak źle jak mogłoby być. 3/10. Podoba mi się, że więcej jest sekcji dętej niż smyczków. Generalnie jednak takim pomysłom mówię programowo NIE. Zero tolerancji.
Ale wróciła mi faza na VOIVOD, cały weekend słuchałem w kółko. Aż se chyba sprowadzę ze USA tę biografię. Ktoś to czytał? Warto?
