Wiadomość prywatna poszła.
WATAIN
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- Lvcyferiusz
- rozkręca się
- Posty: 55
- Rejestracja: 12-10-2025, 10:44
Re: WATAIN
-
Hellrocker
- w mackach Zła
- Posty: 842
- Rejestracja: 17-07-2010, 11:58
Re: WATAIN
- Anzhelmoo
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1423
- Rejestracja: 19-03-2017, 08:51
Re: WATAIN
Przesłuchałem po dłuższej przerwie prawie wszystkie albumu Watain, a dzisiaj ten z linku powyżej. Naszło mnie na szwedziznę
No cóż, uwielbiam, jeden z moich ulubionych w ich dyskografii! Bardzo podoba mi się wyczucie z jakim tam grają i ogólny klimat. Podobnie jak podobał mi się ich koncert przed kilkoma laty właśnie jakoś między Wild Hunt, a Trident (niestety tylko raz ich widziałem), szkoda, że już się zwijają.
Właściwie to trudno mi wskazać ich najgorszy album. Od Casus do Lawless Darkness poziom rewelacyjny. The Wild Hunt podzielił fanów, ale moim zdaniem świetny. Potem Trident Wolf Eclipse z łatką powrotu do korzeni, najbardziej ich ekstremalny album (? - tylko czy na pewno? zawsze tak go kojarzylem, ale ręki uciąć nie dam), raczej lubiany przez fanów, ja raczej wracam do niego najmniej, choć nie mam nic do niego. I The Agony - zapamiętałem go jako bardzo esencjonalny album, taka trochę powtórka, ale z wyczuciem i smakiem.
Rabid Death's Curse pomijam, bo jego nie zdążyłem teraz odświeżyć, ale też go zapamiętałem jako dobry, choć z jakichś względów rzadko po niego sięgałem.
Często jest tak...że nie, a potem coraz częściej jest tak...że nie, a potem zwykle jest tak...że nie. I potem zostaje już samo nie.
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2995
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: WATAIN
"Rabid Death's Curse" taki demówkowo-nieopierzony, słychać, że są głodni i chcą wszystko podpalić. Fajna płyta, ale magia zaczyna się na "Casus Luciferi". Dla mnie nr 1 to "Sworn to the Dark", Szwecja w pięknym wydaniu, granie dobrze wyprodukowane i rozbudowane aranżacyjnie, ale w pełni autentyczne i zanurzone w Skandynawii. Riff otwierający płytę to 100% black metalu, Euronymous mógłby to nagrać. "Wild Hunt" ma tylko momenty, "Trident Wolf Eclipse" był jak na ich standardy dość nijaki, ale ostatnia to powrót do formy.Anzhelmoo pisze: ↑02-03-2026, 22:58
Przesłuchałem po dłuższej przerwie prawie wszystkie albumu Watain, a dzisiaj ten z linku powyżej. Naszło mnie na szwedziznę![]()
No cóż, uwielbiam, jeden z moich ulubionych w ich dyskografii! Bardzo podoba mi się wyczucie z jakim tam grają i ogólny klimat. Podobnie jak podobał mi się ich koncert przed kilkoma laty właśnie jakoś między Wild Hunt, a Trident (niestety tylko raz ich widziałem), szkoda, że już się zwijają.
Właściwie to trudno mi wskazać ich najgorszy album. Od Casus do Lawless Darkness poziom rewelacyjny. The Wild Hunt podzielił fanów, ale moim zdaniem świetny. Potem Trident Wolf Eclipse z łatką powrotu do korzeni, najbardziej ich ekstremalny album (? - tylko czy na pewno? zawsze tak go kojarzylem, ale ręki uciąć nie dam), raczej lubiany przez fanów, ja raczej wracam do niego najmniej, choć nie mam nic do niego. I The Agony - zapamiętałem go jako bardzo esencjonalny album, taka trochę powtórka, ale z wyczuciem i smakiem.
Rabid Death's Curse pomijam, bo jego nie zdążyłem teraz odświeżyć, ale też go zapamiętałem jako dobry, choć z jakichś względów rzadko po niego sięgałem.



