zekke pisze: ↑17-02-2026, 07:23
xdd... gdyby snorre nagrywal cokolwiek zamiast pierdolic to nie musialbys pisac wypracowan o plotkach czy kilku sekundowych filmikach, tylko sluchalbys rzeczy typu life is a corpse you drag bo jak to nie jest snorrowy kawalek to sam snorre nie wie co nim jest.
Zgodzę się z tym, że ten utwór wydaje się być hołdem dla Snorra, riff z 2 minuty wydaje się być znajomy, ale nie tylko on. Tylko w sumie co z tego wynika? Jeśli grasz na gitarze, to wiesz, że poziom zaawansowania technicznego riffów nie był na tyle wysoki, by stworzenie czegoś podobnego było problemem. Siłą Thorns była umiejętność budowania aranży i ten jego specyficzny dotyk, który nadawał temu wszystkiego takiej magnetyczności i wwiercania się w głowę, a na tym polegali jego epigoni. Jeśli druga płyta Thorns ma brzmieć jak nowy Mayhem, to obawiam się, że nie chcę by wyszła. Ale mam pewność, że będzie zupełnie inna
Utwór Mayhem na tle płyty rzeczywiście się wyróżnia, wywołuje emocje w stylu "no fajny hołd", ale czy sprawia, że chce się do niego wracać i będę pamiętał o nim za miesiąc? No raczej nie. Takich hołdów na Liturgy jest DUŻO, co widać nawet w komentarzach na YT. Ludzie pod niektórymi utworami piszą, że "czuć ducha Chimery". W Realm of Endless Misery ten krótki fragment, gdy perkusja gra marszowo ludziom kojarzy się z GDOW. A zresztą co to za riff w Realm of Endless od 2:46 (wcześniej też jest)? No też inspirowany Snorrem.
To żadna nowość, przecież nawet na Daemon był utwór "Daemon Spawn", którego intro również ma vibe Thorns. Po premierze Esoteric Warfare ludzie tutaj pisali, że brzmi jakby Snorre oddał im riffy - i rzeczywiście Watchers, czy Psywar z wokalem Satyra i innym brzmieniem na luzie mogłyby wyjść pod szyldem nieśmiałego Norwega.
Wszystko w Mayhem jest teraz HOŁDem dla przeszłości. Niby fajnie, ale ja chcę hołd dla teraźniejszości.
no zoba, a ja myslalem ze to po to aby dziadki boomery doomery mogly sie pokazac z okazji 40sto lecia bandu, ale ofc mozna interpretowac danie mozliwosci starym zjebom staniecia na duzej scenie w jednym czy druim kawalku jako odcinanie kuponow.
btw jak masz chwile to zekrnij na strone wstecz i powiedz gdzie byly te niesamowite studyjne triki behemotha "przy ktorych teloch i ghoul to przedszkolaki" bo az jestem ciekaw co za takie postrzegasz na tych filmikach jutubowych.
Ja myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. Doceniam ruszenie w trasę z dawnymi muzykami - dla fanów to nie lada gratka i dla muzyków to fajna sprawa, ale jednocześnie trudno nie nazwać tego nieodcinaniem kuponów. Tzn. możemy nazwać to bardziej dyplomatycznie: "celebrowanie wieloletniej historii zespołu". Tylko właśnie ta celebracja trwa od 2015 roku. Dekada spędzona na świętowaniu - najpierw DMDS, potem 40-lecia. Jestem ciekawy jaki motyw przewodni zostanie wymyślony za rok - ktoś ma pomysły?
A te covery są akurat serio kiepskie jak na Mayhem, bardziej taka zabawa, niż coś poważnego.
A co do Behemotha, to odniosłem się post wyżej nad tym, któego cytowałeś