MAYHEM

Zasada tworzenia tematu - NAZWA ZESPOŁU + ewentualnie tytuł płyty lub inna treść jeżeli coś chcemy dodać.

Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed

Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Deathhammer66
w mackach Zła
Posty: 965
Rejestracja: 25-01-2015, 21:40

Re: MAYHEM

09-02-2026, 00:37

Posłuchałem pod wpływem posta kol. Zekke i z możliwie najczystszą głową i dostrzegam wspomniane zalety. Plusem jest na pewno ta operowość płyty, którą wyróżnił też kol. Nicram, wymieniając Arcturus. Do tego fajny koncept, ta śmierć widziana oczami holenderskich mistrzów rzeczywiście wybrzmiewa w tekstach i muzyce; okładka jest kluczem do nastroju tego materiału. I tutaj duży plus za niesztampowość w podejściu do tematyki mortualnej (no sorry, większość zespołów może się schować; Encoffination robi to dobrze), a jednocześnie umiejętność dostosowania tego konceptualnego podejścia pod specyfikę wokalisty. Tzn. no inaczej, Attila po prostu wie co robi.
Płyta jest przepełniona ciekawymi zagrywkami i instrumentalnie sporo tam się dzieje, choć to Attila moim zdaniem gra tutaj pierwszorzędne skrzypce, mam wrażenie, że to album pod niego i pod jego, nomen omen, liturgię. Jedynie co, to riffy nie są aż tak wyraziste. Są chwytliwe, mają ten mayhemowski sznyt, te arpeggia rzeczywiście są bardzo fajne, ale no po prostu Blasphemer serwował ogień i to se ne vrati. Brak tu czegoś o nośności motywu przewodniego "Rape Humanity With Pride". Ale też porównywanie nie ma zbyt dużego sensu.
Podsumowując, w optyce albumu konceptualnego słucha mi się tego naprawdę nieźle.
Także no jest solidne 7/10 na ten moment. Może jeszcze urośnie.
Awatar użytkownika
nicram
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 13056
Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
Lokalizacja: Litzmannstadt

Re: MAYHEM

09-02-2026, 08:19

zekke pisze:
08-02-2026, 23:12
niektorym patrze tutaj chyba uszy chujem zarosly na tym jebanym masterfullu. zeby zajebac takie teksty ze na tej plycie nie ma narracji, powierza czy kompozycji to trzeba byc kurwa akustycznie uposledzonym, delikatnie mowiąc, chociaz okreslilbym to bardziej dosadnie.

oczekiwania mialem w chuj wysokie bo esoteric bylo najwyzej poprawne z lepszymi momentami, daemon podobnie ale to typowy fan-service throwback album wiec pod tym kątem krok w tył zamiast w przod, a tego oczekuje od tego zespolu - pchania tego syfu dalej, aby kolejne tabuny gowno zespolow mogly to mniej lub bardziej nieudolnie kopiowac. zreszta oczeikwania mialem kurwa po ordo (i tak czekałem 19 lat ja jebie) bo nic od tej plyty sie do niej nawet nie zbliżyło, takze liturgy to bylo make or breake, bo przy całej sympatii - ile można - jakby kolejny raz wypuscili cos na poziomie dwoch poprzednich czy cofneli sie do oddawnia holdow poprzednim plytom e jak w przypadku wydanego siedem (wtf japierdole) lat temu daemon to byloby slabo w chuj.

to co wyszlo to najlepsza plyta mayhem od ordo, nie wiem czy nie najlepsza w ogole, zajebiscie zlozona kompozycyjnie i zbalansowana jako całość. na pewno bede do niej wracal czesciej niz do ordo bo na to musze miec konkretny nastroj a liturgy od poczatku do konca razem z bonusowym (swoja droga - jest na setliscie live tej trasy) wchodzi jak gorący nóż w masło. genialne liryki (znow najlepsze od ordo) i performance atilli, od zajebania smaczkow i warstw, zarowno w muzyce jak i wykonaniu wokali - od goscinnego garma, po wklad ulver w pierwszy kawalek, po koncowe etniczne bębny czy genialny bonus track (jak ktos namierzyl drugi bonusowy - sancta mendacia niech da znac, nigdzie nie moge wytropic). tymi aranzami w okol lirykow teloch z ghoulem ocieraja sie o kompozycyjny geniusz momentami, zwlaszcza teloch, ale to nie przypadek skoro jest go 3x tyle na tej plyciem. minus pol punkta za podjebanie wlasnego riffu z nidnigr greatest of deceivers.

przy 2 kompozytorach o w chuj odmiennym stylu nadal jest to odczuwalnie spójne i nadal ma charakterystyczny wajb mejhem, patentami z jednego kawalka mozna kurwa obdzielic niejedna cała pyte w tym gownianym, przesyconym gatunku. pełzające riffy, tappingi, string jumping idealnie plynacych arppegiach telocha, popierdolone sołówki ghoula i jakies pasaże trwajace po 2 min.

hellhammer w zyciowej formie, to co tam jest odpierdalane bije naglowe wszystko co nagral do tej pory, w wieku 56 lat przechodzi sam siebie. nikt tak tez lepi riffów razem ze sobą w sekcji rytmicznej, genialnie uwypukla i daje przestrzen gdy trzeba, albo zmienia kompletnie odbiór tego samego riffu w innej czesci kawalka. jednoczesnie nie ma w tym jakies przasnosci, przerostu formy, chujowego doboru środów, wpyte genialnych patentów jest wykorzystywanych na plycie tylko raz, wszystko bije dojrzałoscią kompozytorską i wyczuciem formy.

atilla to liga sama w sobie, swietne liryki (nie chce mi sie rozwodzic, osobny temat, jak ktos jest na tyle niedojebany aby komentowac taka plyte bez wlasciwego przesluchania razem z tekstem to polecam), genialny aktorski operowy performance, recytacje, growle, zmiany stylistyczne, wstawki łacinskie, wstawki węgierskie, przyszpieszone jazdy wyrecytowanego jak karabin szeptu, pomruki z wajbami ala ostatni nosferatu od eggersa, no kurwa poezja. brakuje mi jedynie wysokich wyciągnietych pisków ala ordo ale w sumie nie widze dla nich miejsca na tej plycie lirycznie.
I to jest w końcu dobra analiza tego nowego Mayhem. Sam sceptycznie podchodziłem do tej płyty po singlach, ale tak jak wspominałem, już pierwszy odsłuch sprawił, że zmieniłem zdanie. Mayhem nagrało płytę, która nie jest zbiorem osobnych piosenek ale stanowi całość. I właśnie tak należy ją rozpatrywać. Jest mrok, brutalność i niemal kościelna aura. Każda płyta Mayhem jest inna i nie inaczej jest z "Liturgy of Death". Opinie po jednym czy dwóch przesłuchaniach można sobie wsadzić w dupę, czego sam jestem dobrym przykładem choćby w przypadku ostatniego The Ruins of Beverast.
all the monsters will break your heart
Awatar użytkownika
nicram
Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
Posty: 13056
Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
Lokalizacja: Litzmannstadt

Re: MAYHEM

09-02-2026, 08:26

Deathhammer66 pisze:
09-02-2026, 00:37
Posłuchałem pod wpływem posta kol. Zekke i z możliwie najczystszą głową i dostrzegam wspomniane zalety. Plusem jest na pewno ta operowość płyty, którą wyróżnił też kol. Nicram, wymieniając Arcturus. Do tego fajny koncept, ta śmierć widziana oczami holenderskich mistrzów rzeczywiście wybrzmiewa w tekstach i muzyce; okładka jest kluczem do nastroju tego materiału. I tutaj duży plus za niesztampowość w podejściu do tematyki mortualnej (no sorry, większość zespołów może się schować; Encoffination robi to dobrze), a jednocześnie umiejętność dostosowania tego konceptualnego podejścia pod specyfikę wokalisty. Tzn. no inaczej, Attila po prostu wie co robi.
Płyta jest przepełniona ciekawymi zagrywkami i instrumentalnie sporo tam się dzieje, choć to Attila moim zdaniem gra tutaj pierwszorzędne skrzypce, mam wrażenie, że to album pod niego i pod jego, nomen omen, liturgię. Jedynie co, to riffy nie są aż tak wyraziste. Są chwytliwe, mają ten mayhemowski sznyt, te arpeggia rzeczywiście są bardzo fajne, ale no po prostu Blasphemer serwował ogień i to se ne vrati. Brak tu czegoś o nośności motywu przewodniego "Rape Humanity With Pride". Ale też porównywanie nie ma zbyt dużego sensu.
Podsumowując, w optyce albumu konceptualnego słucha mi się tego naprawdę nieźle.
Także no jest solidne 7/10 na ten moment. Może jeszcze urośnie.
:plusone: Myślę, że ta płyta Ci spokojnie jeszcze urośnie, bo z każdym odsłuchem odsłania swoje skarby coraz bardziej. Czy ja tęsknię za Blasphemerem? Nie, bo moim zdaniem Mayhem jest w dobrej formie jako zespół a sam Rune nie sądzę aby chciał po 20 latach wchodzić do tej samej rzeki. To nie miałoby sensu, zwłaszcza, że jego pomayhemowskie poczynania, nie są aż tak bardzo dobre.
all the monsters will break your heart
Awatar użytkownika
Dragazes
w mackach Zła
Posty: 991
Rejestracja: 27-02-2012, 00:24

Re: MAYHEM

09-02-2026, 12:51

Ja też już po paru odsłuchach, ale musi być więcej aby wyrobić sobie zdanie. Z pewnością to nie jest zły album, imho okopali się w tej formule zaczętej na Daemon i brną w to dalej. Faktem jest, że poprzednie albumy są skrajnie różne aczkolwiek ja w EW słyszę wpływy Ordo.
Tak już niestety jest, że legendarne zespoły mają ekstremalnie wysoko zawieszoną (same przez siebie) poprzeczkę. Na niekorzyść Mayhem działa fakt, że tych albumów mają dość mało jak na zespół z takim stażem, więc oczekiwania też są większe.
Zaciekawiła mnie pochwała Hellhammera, ja muszę przyznać, że jak na razie nie usłyszałem w jego grze na LoD niczego nadzwyczajnego.
Nie jestem w stanie zrozumieć krytykowania Attilii, imho jest doskonale.

Wiem w ogóle cokolwiek na temat komponowania albumu? Widziałem fotki Telocha i tak to opisywał, że zrobił dosłownie wszystko "Working on the new Mayhem. I need to focus 😫 My brain is fried. Guitars, bass, drum beats, vocal guides, effects, synths yadayada."


edit: już jasne,
Morten Bergeton Iversen Guitars, Songwriting (tracks 1, 3, 5, 6, 8 )
Ghul Guitars, Songwriting (track 2, 4, 7)

Ciekawe jednak do czego to się sprowadzało, czy Attila dostał gotowe wokalizy ze wskazanymi miejscami gdzie w danym utworze ma coś zaśpiewać swoim głosem?
Should the compact Disc become soiled by fingerprints, dust or dirt, it can be wiped with a clean and lint free soft, dry cloth. If you follow these suggestions, the Compact Disc will provide a lifetime of pure listening enjoyment.
Awatar użytkownika
rmk
postuje jak opętany!
Posty: 332
Rejestracja: 11-01-2014, 23:05
Kontakt:

Re: MAYHEM

09-02-2026, 17:03

Dragazes pisze:
09-02-2026, 12:51
Ciekawe jednak do czego to się sprowadzało, czy Attila dostał gotowe wokalizy ze wskazanymi miejscami gdzie w danym utworze ma coś zaśpiewać swoim głosem?
Podejrzewam, że robił to identycznie jak przy Daemon, tutaj (8:00) wrzucił próbkę z demo:

Awatar użytkownika
Believer
weteran forumowych bitew
Posty: 1520
Rejestracja: 08-06-2013, 11:27
Lokalizacja: cipsko twojego starego

Re: MAYHEM

09-02-2026, 18:12

Posłuchałem dwa razy, dupy nie urywa. Odtwórcze granie na bazie trzech pierwszych płyt. Pierwsze odczucia takie, że wchodzi lepiej niż poprzednia, którą uważam za najgorszy Mayhem. Niektóre riffy bdb, czuć tę charakterystyczną "duchowość" zespołu, ale brakuje tu ewidentnie kogoś, kto by najlepsze pomysły dobrze posklejał w kompozycje, a niepotrzebne odsiał. Teloch to rzemieślnik, ciupie w chałupie co moze, ale wyżej dupy nie podskoczy.
Awatar użytkownika
tomekw48
weteran forumowych bitew
Posty: 1087
Rejestracja: 30-10-2018, 23:45

Re: MAYHEM

09-02-2026, 19:54

Ja sobie słucham teraz nowego Mayhem, tym razem, z fizycznego nośnika, no i powiem, że REWELACJA.
Jestem zachwycony. Typowo koncertowa muza. I do tego z klimatem.
Mi tam DMDS już się znudziło - tak zakatowałem tą płytę... I teraz wszelkie wariacje na jej temat są mile widziane.
Naprawdę podoba mi się ta płyta. Świetne brzmienie na moim zestawie ma ta płyta.
Ano właśnie...
Słuchacie ze streamingu na komputerowych głośnikach, to zadowoleni nie jesteście :jezyk:
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
Triceratops pisze:
12-02-2025, 13:57
A czy Biblia jest spojna....Stary Testament jak najbardziej.
Awatar użytkownika
DST
rasowy masterfulowicz
Posty: 2959
Rejestracja: 23-12-2010, 23:02

Re: MAYHEM

09-02-2026, 21:06

Czy ktoś ma też wrażenie, że to brzmi jak MARE? Wiem kto uczniem a kto mistrzem, ale jednak.
Riff kończący "Weep for Nothing" zajebisty.
Awatar użytkownika
zekke
weteran forumowych bitew
Posty: 1876
Rejestracja: 03-08-2006, 16:01

Re: MAYHEM

09-02-2026, 21:14

tomekw48 pisze:
09-02-2026, 19:54
Ja sobie słucham teraz nowego Mayhem, tym razem, z fizycznego nośnika, no i powiem, że REWELACJA.
Jestem zachwycony. Typowo koncertowa muza. I do tego z klimatem.
Mi tam DMDS już się znudziło - tak zakatowałem tą płytę... I teraz wszelkie wariacje na jej temat są mile widziane.
Naprawdę podoba mi się ta płyta. Świetne brzmienie na moim zestawie ma ta płyta.
Ano właśnie...
Słuchacie ze streamingu na komputerowych głośnikach, to zadowoleni nie jesteście :jezyk:
sprawdz sobie live z obecnej trasy, skoryguj EQ aby dalo sie tego sluchac to weep czy life is a corpse wyjebie cie z kapci, jest taka przepasc gdy pozniej wchodzi badblood czy dmds ze chuj. no, chyba ze bilety do GDA kupione i nie chcesz sobie spoilowac to nie odpalaj. dwa najlepsze nagrania na yt poki co, tylko jak mowilem oba wymagaja korekcji equalizerem:

MAYHEM - Full Show | Live @ Oosterpoort Groningen, NL 05-02-26
Mayhem Live @Tivolivredenburg Utrecht 2026 - Recap -
Dragazes pisze:
09-02-2026, 12:51
Ciekawe jednak do czego to się sprowadzało, czy Attila dostał gotowe wokalizy ze wskazanymi miejscami gdzie w danym utworze ma coś zaśpiewać swoim głosem?
atilla omawial tez proces w jednym z wywiadow, odbijaja pomysly miedzy sobą, teloch z ghoulem rywalizuja na riffy i z tego band jako calosc wylania cos co wg nich ma odpowiedniego ducha mayhem. na liturgy wszystkie teksty sa atilli, tym razem nikt sie nie dorzucil jak wczesniej (malum - hellhammer, bad blood - necro).
Deathhammer66 pisze:
09-02-2026, 00:37
Posłuchałem pod wpływem posta kol. Zekke i z możliwie najczystszą głową i dostrzegam wspomniane zalety.
Podsumowując, w optyce albumu konceptualnego słucha mi się tego naprawdę nieźle.
Także no jest solidne 7/10 na ten moment. Może jeszcze urośnie.
odpal porzadnie na porzadnym sprzecie a najlepiej na sluchawach, czytajac liryki w trakcie wokali to skoczy z 2 pkt jak nic. sam juz przepierdolilem ta plyte z pierdyliard razy, bez lirykow, specjalnie odwlekajac je na pozniej, po tym x razy z tekstami (zajebiscie uwypukla patenty atilli), z glosnikow takich czy srakich, ze sluchawek i w roznych okolicznosciach, spanie, sranie, ruchanie, dlubanie w nosie, samochod czy trening. tak jak uwielbiam ordo tak nie dalbym rady jej az tyle w kolo napierdalac bo to album innego rodzaju. moja opinia o liturgy nie bierze sie z dupy, tym bardziej ze ew/daemon jak wspominalem byly mniejszym czy wiekszym rozczarowaniem, a przynajmniej nie tym czego oczuje od mayhem, z tych 2 plyt skeilbym porzadna epke.
Deathhammer66 pisze:
09-02-2026, 00:37
Płyta jest przepełniona ciekawymi zagrywkami i instrumentalnie sporo tam się dzieje, choć to Attila moim zdaniem gra tutaj pierwszorzędne skrzypce, mam wrażenie, że to album pod niego i pod jego, nomen omen, liturgię. Jedynie co, to riffy nie są aż tak wyraziste.
nie wiem na czym sluchasz ale sprobuj sobie boostnac okolice 4.6khz, zmniejsz -1 okolo 116hz. przemielilem to na tyle ze robie juz i takie eksperymenty ;)

w ogole jak ktos napierdala na gitarze to jest juz tez od jakiegos czasu bardzo dobrze stabowany weep for nothing na ultimate tabs (nie na songsterze, tam wrzucili jakies gowno) , przy rozkminieniu tego i ograniu samemu bardzo dobrze widac te wszystkie smaczki jak i (pozniej odsluchujac kawalek) technikę wykonania i kazdy dojebany detal w tych jumpach, slajdach i dodatkach. wiadomo ze na plycie jest tzw studio magic, ale no kurwa wciąż.
Dragazes pisze:
09-02-2026, 12:51
Zaciekawiła mnie pochwała Hellhammera, ja muszę przyznać, że jak na razie nie usłyszałem w jego grze na LoD niczego nadzwyczajnego. Nie jestem w stanie zrozumieć krytykowania Attilii, imho jest doskonale.
posluchaj x razy weep for nothing, zobacz jak jest prowadzony kawalek, jak ten sam riff na roznym tle perkusji zmienia wydzwiek, jak poczatek jest celowo relatywnie prosty, wrecz "uplifting" melodie tam plyna (w koncu na chuj placzesz, placz jest daremny) i jakie ekstatyczne jest tego rozwiniecie tym skakaniem na progach aby wrocic do riffu ktory juz znasz na innym tle perskusyjnym po tym "breakdownie" (od biedy slowo), no kurwa poezja. jak dla mnie magia hellhammera tkwi w dokladnie takiej ilosci srodkow jakie sa potrzebne aby w kawalku wszystko skleic w odpowiedni sposob, podkreslic riffy, dac przestrzen gdzie trzeba, przypierdolic gdzie trzeba etc. tak jak uwielbiam np solo perke w ULCERATE tak dla mnie perskusja tam nie klei riffow w taki sposob jak w MAYHEM. juz nie mowiac o tym co sie odpierdala np Propitious Death - 1:30 do 1:40 (jak 1 raz to uslyszalem to wyjebalo mnie z kapci, w ogole ukradł ten track totalnie imo) czy ten sam kawalek od 2:25 przez minute, najlepsze momenty GDoW mi sie przypominają, tylko podbite razy 5 na sterydach. mam nadzieje ze to wpadnie kiedys do setlisty live, podobnie jak ephermal, aeons end, despair, sentence of absolution lol, z trzema obecnymi to juz w zasadzie kurwa cala plyta. jak dla mnie mogliby zagrac ją kiedys w calosci razem z dwoma bonusami (ma ktos ten drugi?) tak jak kiedys grali te oklepane juz do znudzenia DMDS, za ktorym płacze co drugi daun w recenzjach.

mam wrazenie ze czesc utworow zostala zrobiona tak aby oddac skillsy kazdego z nich, z tym malym smiesznym motywem dla necro, chociaz momentami dobrze plynie liniami basu zwlaszcza gdy nie odpierdala kopii podstawowych dzwiekow z akordow gitarzystow tylko dorzuci na to jakis wlasny spin, o ile jest to jego wlasny spin lol, tylko jego partie przy takiej scianei dzwiekow trzeba wylawiać bardziej, w sumie caly w tym fun. atille nie wiem kto krytykuje, pewnie kolejni z chujami w uszach, jego performance to totalny highlight, zwlaszcza ze na ew/daemon brakowalo mi jego popisow, na pewno po czyms takim co odpierdolil na ordo. tutaj mamy kawalki naszpikowane jego patentami ktore wchodza ponownie przy odsluchach razem z czytaniem lirykow. na tle miliarda plyt gdzie jest zwyczajne darcie mordy 90% to tutaj znow patentami wokalnymi mozna obdzielic kilka albumow a i tak sporo z nich wykorzystywanych jest tylko raz, o czym wspominalem we wczesniejszym poscie.

slucham sobie setlisty z obecnej trasy i po kawalkach z liturgy to jakies bad blood brzmi jak napisane przez gimnazjaliste (pisal necro wiec to troche wyjasnia), reszta tez odstaje w chuj instrumentalnie,

najglupsze rzeczy jakie zdazylem uslyszec o tej plycie oprocz tego farmazoniarza od narracji, kompozycji i powietrza to ze to zrzynki z dso (rotfl), funeral mist (wtf) czy ze "ciezko sie tej plyty slucha i nie dam rady wiecej niz 1-2 razy" ja pierdole metaluchy AD2026. najlepiej o tej plycie swiadczy ze gdzie nie spojrzalem to ludzie paluja sie aeons end i life is a corpse - czyli najbardziej przystepnymi trackami, relatywnie prostym napierdolem i przystepnym life = jak sie juz kurwa otrzaskaja to wtedy bedzie otwieranie oczu. nikt nie wspomina o ulverze/garmie, nikt nie wspomina o kurwa tekstach, mam wrazenie ze ludzie dupą chyba sluchają tych plyt. zreszta sam mialem podobnie po takim despair ktory ocenialem przecietnie, teraz jest jednym z moich ulubionych na tej plycie. kurwa, w sumie poki co jedynie funeral of existance jakos mi nie siada i nie odnajduje tym tylu zajebistych rzeczy co w pozostalych.

edit - wykrakalem bo w trakcie mego posta pojawil sie kwiatek jak nizej:
Believer pisze:
09-02-2026, 18:12
Posłuchałem dwa razy, dupy nie urywa.
dobrze ze nie poltora. nie wiem kurwa, za takie cos to powinna byc lepa na pizde i ban na miesiac na uspokojenie. po ki chuj sie w ogole wypowiadac. w ogole po liturgy mam flashbacki z premiery ordo, komentarze były identycznie, pozniej sie wszyscy przepraszaja i gugububu blaszima wróc. a zreszta, chuj z tym.
Awatar użytkownika
zekke
weteran forumowych bitew
Posty: 1876
Rejestracja: 03-08-2006, 16:01

Re: MAYHEM

09-02-2026, 21:45

z cyklu ja pierdole:

blaszimerowi zabraklo wiosla i dzban ex wokalista wilczycy zaoferowal sie pozyczyc gibsona, wszystko fajnie bo nawet pomyslal ze mu go po prostu odda. najebal tam na kejsie slamazarne for rune from nidhogg, hejls sejtan jak gimbus, klikam foty a ten cymbał napierdolil to jeszcze bezposrednio na gitarze, ale zaszczyt rune kopnał, miec takie wioslo z autografem w kolekcji

Obrazek

Obrazek
ODPOWIEDZ