DARKTHRONE
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2951
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: DARKTHRONE
Jak już wchodzimy na Darkthronowe wspomnienia to (Maria Konopnicka mode on) pamiętam jak dostałem w ręce licencjonowaną kasetę "Transilvanian Hunger" na wycieczce szkolnej i słuchając mówię "ale jajca, jak tak można zjechać kasetę żeby tak to chujowo brzmiało, co to musiało przejść". Podśmiechiwałem się puszczając kolegom "hehe pa jakie gówno, ta muzyka nie ma sensu, Deicide takie super a to co to w ogóle jest", tyle że z każdym przesłuchaniem wpadało mi to coraz bardziej do głowy, coraz bardziej zagnieżdżało się w mózgu, zacząłem mieć faworytów z tracklisty a walkman zaczynał zamarzać coraz częściej od norweskiego chłodu. Dzisiaj jednak bardziej siada mi chyba "A Blaze in the Northern Sky" ale TH to dla mnie najbardziej radykalny Darkthrone. Brzmi niemal jak ambient.
-
markiz666
- postuje jak opętany!
- Posty: 433
- Rejestracja: 03-01-2011, 00:35
Re: DARKTHRONE
Albo jak techno rave



- Fanatyk
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1169
- Rejestracja: 02-09-2015, 20:23
Re: DARKTHRONE
Wokale wam przeszkadzają? I bardzo kurwa dobrze, mają brzmieć jak zamarznięty obdartus ryczący w norweskim lesie.
BM nie jest od lizania się po jajkach z realizatorem dźwięku. Mikrofon z lombardu? Zajebioza.
Cztery korony? Przepłacili.
Jak wam to nie leży, wracajcie do mainstreamu.
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2951
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
- nicram
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 13043
- Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
- Lokalizacja: Litzmannstadt
Re: DARKTHRONE
Zabawne, bo jakieś 200 lat temu jak dorwałem ten materiał to faktycznie wrażenia miałem podobne. Ale kompletnie o nich zapomniałem, a wokale mi już nie przeszkadzają od jakiś 180 lat.
Tak czy siak - wspaniała płyta, na pewno jedna z najlepszych w ich dyskografii.
all the monsters will break your heart
-
olgims
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1959
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: DARKTHRONE
o ja jebie co to za herezje tu są wypisywane o wokalach na Panzerfaust
przecież fragment, w którym fale połknęły Krystianowi statek ale zmoczył ino stopy swe, to jeden z najlepszych momentów w historii blek metalu.
w ogóle o ile można się słusznie przypierdalac o obrane wcześniej czy później kierunki estetyczno-kompozycyjne tak wokale teda z tym swoim zulerskim sznytem to prawdziwy skarb. No i nie zapominajmy, że gylve nagrał najlepsze kobiece wokale w historii bm na goatlordzie
w ogóle o ile można się słusznie przypierdalac o obrane wcześniej czy później kierunki estetyczno-kompozycyjne tak wokale teda z tym swoim zulerskim sznytem to prawdziwy skarb. No i nie zapominajmy, że gylve nagrał najlepsze kobiece wokale w historii bm na goatlordzie
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
- nicram
- Biały Weteran Forume Tańczący na Kurhanach Wrogów
- Posty: 13043
- Rejestracja: 13-04-2011, 18:53
- Lokalizacja: Litzmannstadt
Re: DARKTHRONE
O tak! Pamiętam szok, jak dowiedziałem się, że to on je nagrał a nie jakaś niewiasta. Nie mogłem uwierzyć, że dał sobie odciąć jaja, żeby je nagrać. Po tym można poznać prawdziwego black metalowca, że dla sprawy, poświęci nawet swoje klejnoty.
all the monsters will break your heart
-
olgims
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1959
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: DARKTHRONE
True devotion !!! Tylko tak może powstać prawdziwa czarna sztuka!
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
- Dragazes
- w mackach Zła
- Posty: 977
- Rejestracja: 27-02-2012, 00:24
Re: DARKTHRONE
Na Panzer są obrzydliwe wokale i jeśli dobrze kojarzę to taki był cel. Poza tym są wspaniałe. Muzyczny turpizm na pełnej.
Should the compact Disc become soiled by fingerprints, dust or dirt, it can be wiped with a clean and lint free soft, dry cloth. If you follow these suggestions, the Compact Disc will provide a lifetime of pure listening enjoyment.
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 678
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: DARKTHRONE
Otóż to, nie wiem o co wam chodzi. Słuchałem wczoraj „Panzerfaust” kilka razy, bo sobie jeszcze zarzuciłem na wieczorny spacer w mrozie, śniegu i okolicznych wąwozach, i nie wyobrażam sobie, że wokal mógłby być inny. Kanciasta, brzydka, chropowata muzyka i takie same wokale - brzmią jakby jakiś zamarznięty kloszard stękał coś z dziury wykopanej w ziemi i zasypanej mchem.
Ten album w ogóle wydaje mi się najlepiej płynąć jako całość. Jest zróżnicowany, każdy kawałek jest inny i są tak poukładane, że każdy zyskuje dodatkowy sens w kontekście całości. Tworzy się z tego jakaś narracja/kompozycja, a nie zbiór utworów. No nie ma się czego czepić. Wspaniała płyta.
Ja byłem w szoku jak pierwszy raz posłuchałem tego na trochę lepszym sprzęcie - bo właśnie odkryłem tam bas i w ogóle okazało się, że to brzmienie jest o wiele bardziej... trójwymiarowe, przestrzenne... niż mi się wydawało wcześniej. Jest to trochę paradoks, że lo-fi black metal najlepiej brzmi na dobrych głośnikach/słuchawkach, ale pewnie chodzi o to, że to brzmienie nie wynika z pokracznej nieudolności, tylko jest w pełni przemyślane. Z drugiej strony, tysiące ludzi poznawało to z jakichś gównianych walkmanów/kaseciaków (ja też) - i też działało na nich jak należy.
Przygody Batona na czarnym lądzie
-
tabaluga
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1338
- Rejestracja: 07-08-2017, 16:05
Re: DARKTHRONE
nigdy się nie zorientowałem że na tej płycie są jakieś szczególnie obrzydliwe wokale , chyba jestem niewrażliwy na takie rzeczy. Jest to pewnie jeden z aspektów po którym można odróżnić prawdziwego metalowca od posera miękiszona.
MAGA // FAFO
-
olgims
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1959
- Rejestracja: 06-09-2010, 23:25
Re: DARKTHRONE
Może po prostu jesteś głuchy
Seein' me is def not repeated or done twice
I laugh as I cast the first stones at Christ
I laugh as I cast the first stones at Christ
- tomekw48
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1085
- Rejestracja: 30-10-2018, 23:45
Re: DARKTHRONE
Mi tam Darkthrone podoba się w całości. Mam wszystkie pełniaki na cd i uważam się za fana.
Owszem. Mam sentyment do pierwszego okresu działalności i z początku miałem problem z zaakceptowaniem kierunku w którym poszli po the cult is alive, ale z perspektywy czasu uważam, że te nowe rzeczy są również świetne.
Mi tam ciężko się określić, która płyta jest najlepsza.
Z niecierpliwością czekam na ich nowy wysryw
Owszem. Mam sentyment do pierwszego okresu działalności i z początku miałem problem z zaakceptowaniem kierunku w którym poszli po the cult is alive, ale z perspektywy czasu uważam, że te nowe rzeczy są również świetne.
Mi tam ciężko się określić, która płyta jest najlepsza.
Z niecierpliwością czekam na ich nowy wysryw
Jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
-
HCDamage
- postuje jak opętany!
- Posty: 581
- Rejestracja: 16-06-2023, 12:58
Re: DARKTHRONE
Na podwójnym wydaniu Transilvanian to Fenriz o czym tam nawija? Czy piosenka była po pijaku w lesie pisana czy jak?
- Żwirek i Muchomorek
- w mackach Zła
- Posty: 678
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: DARKTHRONE
Słuchałem dzisiaj "The Cult is Alive" i doszedłem do wniosku, że to ich najlepsza płyta nagrana po "Pazerfaust". Jest ogień w chuj i generalnie brzmi mega świeżo, zwłaszcza jak się jej słucha po tych środkowych albumach, które same w sobie są spoko, ale zlewają się w jedną wielką papkę. Pierwsze takty "The Cult of Goliath" rozjeżdżają poprzednich pięć płyt na naleśnik.
Z perspektywy czasu widać jak się w tym środkowym okresie upiornie zapętlili i nie mogli sobie znaleźć kierunku. Każda z tych płyt to próba znalezienia jakiejś drogi rozwoju i każda zostaje szybko porzucona. To są dobre płyty i roumiem ludzi co się nimi fascynuja, ale zbyt często wygląda to tak, że jest jeden czy dwa wybitne numery, a reszta... tylko spoko. Widzę to tak:
Total Death - próba powrotu do brudnego, obskurnego grania. Dwa znakomite numery (Earths Last Picture i Blackwinged), ale po dekonstrukcyjnym TH i podsumowującym Panzerfaust brzmi to wszystko trochę pokracznie.
Ravishing Grimness - melodyjne, nastrojowe granie z lasu. Fajne, bardziej kolorowe, ale średnio do nich pasuje taka próba wygładzania i zaokrąglania kantów - Claws of Time i Lifeless to niezłe numery, ale nic więcej.
Plaguewielder - zwrot w stronę grania bardziej agresywnego, nowocześniejszego i czystszego, jakby spojrzeli na bm spod znaki Rebel Extravagaza czy Grand Declaration of War i pomyśleli, że może też warto tak spróbować. Trzeba przyznać, że jest ogień - bdb płyta, ale... brakuje mi tego brudnego, ziemistego nastroju z norweskiego lasu. Rozumiem, że znaleźli w tym lesie wojskowy ośrodek w którym hoduje się żołnierzy-nadludzi, ale na dłuższą metę to nie jest "ich" granie. Niemniej jednak, szanuję.
Hate Them - chyba moja ulubiona z tego środkowego Darkthrone. Brudno, brzydko i na temat - środkowy palec wystawiony w stronę całego świata.Rust, Divided we stand, In Honour of Thy Name, dużo syfiastych przebojów. Jestem na tak.
Sardonic Wrath - znowu jest brzydko i siarczyście, ale wtórnie i byłoby bardzo źle, gdyby dalej nagrywali w kółko takie same płyty. Słychać, że ich ciągnie do heavy, bo zaczynają się pojawiać patatajce, ale, podobnie jak na HT, jest ostro i na pełnym wkurwie. Poślady wciąż spięte tak, że można nimi orzechy łupać.
No i wreszcie wchodzi The Cult is Alive i okazuje się, że jak się trochę zluzuje suty, to od razu wszystko robi się lepsze. Masa przebojów, mnóstwo takiej naturalnej energii, DOJEBANE WOKALE, wszystko się zgadza. Słychać, że im się chce grać i że w końcu wymyślili się na nowo. A to wymyślenie wymagało po prostu jednego - tego, żeby przestać się przejmować i zacząć grać to na co się ma ochotę, Zawsze lubiłem ten album, ale dzisiaj mnie po prostu rozjebał na kawałki. Miazga dupy i stuprocentowy black metal. Ludzie jęczeli że o boże co to jest, a teraz widać, że to wcale nie jest takie odległe muzycznie od poprzednich płyt. Po prosto w końcu coś im kliknęło i wskoczyli na jakościową półkę wyżej.
Dalej jest już gorzej. Na FOAD jest kilka niezłych numerów, ale zorientowali się, że ludzie się wkurwiają, więc postanowili docisnąć homoseksualistę gazu i wyszło... różnie. Jest trochę dobrze, a trochę niedobrze, przelecialo mi przez głowę i niewiele zostawiło. Fajna płyta do samochodu, ale nie ma już takiego ognia jak na poprzedniej.
Mroczne Trony i Czarne Flagi to dalej zjazd w dół. Pamiętam, że przy premierze słuchałem tego w kółko i bardzo mi się podobało, ale generalnie chyba chcieli zrobić za dużo rzeczy jednocześnie - tu skoczne punko-patatajce, tam jakieś bardziej nastrojowe granie z lasu, jeszcze gdzie indziej siara, a nad tym wszystkim unosi się taki kabaretowo-pijacki nastrój, który psuje w zasadzie cały klimat. Średnio się to wszystko trzyma kupy i brakuje mi pierdolnięcia. Ująlbym to tak, że rozluźnienie pośladów im zrobiło dobrze, ale tutaj dupsztyl jest już nazbyt rozwarty.
I numerki:
RG - 6,5/10
P- 7,5/10
HT - 7,5/10
SW - 7/10
TCIS - 9/10
FOAD - 7/10
DTABF - 6/10
Goatlord nie liczę, bo to płyta osobna, niepasująca do żadnego okresu. Przedziwna, jedyna w swoim rodzaju płyta, nie dla sezonowców.
Z perspektywy czasu widać jak się w tym środkowym okresie upiornie zapętlili i nie mogli sobie znaleźć kierunku. Każda z tych płyt to próba znalezienia jakiejś drogi rozwoju i każda zostaje szybko porzucona. To są dobre płyty i roumiem ludzi co się nimi fascynuja, ale zbyt często wygląda to tak, że jest jeden czy dwa wybitne numery, a reszta... tylko spoko. Widzę to tak:
Total Death - próba powrotu do brudnego, obskurnego grania. Dwa znakomite numery (Earths Last Picture i Blackwinged), ale po dekonstrukcyjnym TH i podsumowującym Panzerfaust brzmi to wszystko trochę pokracznie.
Ravishing Grimness - melodyjne, nastrojowe granie z lasu. Fajne, bardziej kolorowe, ale średnio do nich pasuje taka próba wygładzania i zaokrąglania kantów - Claws of Time i Lifeless to niezłe numery, ale nic więcej.
Plaguewielder - zwrot w stronę grania bardziej agresywnego, nowocześniejszego i czystszego, jakby spojrzeli na bm spod znaki Rebel Extravagaza czy Grand Declaration of War i pomyśleli, że może też warto tak spróbować. Trzeba przyznać, że jest ogień - bdb płyta, ale... brakuje mi tego brudnego, ziemistego nastroju z norweskiego lasu. Rozumiem, że znaleźli w tym lesie wojskowy ośrodek w którym hoduje się żołnierzy-nadludzi, ale na dłuższą metę to nie jest "ich" granie. Niemniej jednak, szanuję.
Hate Them - chyba moja ulubiona z tego środkowego Darkthrone. Brudno, brzydko i na temat - środkowy palec wystawiony w stronę całego świata.Rust, Divided we stand, In Honour of Thy Name, dużo syfiastych przebojów. Jestem na tak.
Sardonic Wrath - znowu jest brzydko i siarczyście, ale wtórnie i byłoby bardzo źle, gdyby dalej nagrywali w kółko takie same płyty. Słychać, że ich ciągnie do heavy, bo zaczynają się pojawiać patatajce, ale, podobnie jak na HT, jest ostro i na pełnym wkurwie. Poślady wciąż spięte tak, że można nimi orzechy łupać.
No i wreszcie wchodzi The Cult is Alive i okazuje się, że jak się trochę zluzuje suty, to od razu wszystko robi się lepsze. Masa przebojów, mnóstwo takiej naturalnej energii, DOJEBANE WOKALE, wszystko się zgadza. Słychać, że im się chce grać i że w końcu wymyślili się na nowo. A to wymyślenie wymagało po prostu jednego - tego, żeby przestać się przejmować i zacząć grać to na co się ma ochotę, Zawsze lubiłem ten album, ale dzisiaj mnie po prostu rozjebał na kawałki. Miazga dupy i stuprocentowy black metal. Ludzie jęczeli że o boże co to jest, a teraz widać, że to wcale nie jest takie odległe muzycznie od poprzednich płyt. Po prosto w końcu coś im kliknęło i wskoczyli na jakościową półkę wyżej.
Dalej jest już gorzej. Na FOAD jest kilka niezłych numerów, ale zorientowali się, że ludzie się wkurwiają, więc postanowili docisnąć homoseksualistę gazu i wyszło... różnie. Jest trochę dobrze, a trochę niedobrze, przelecialo mi przez głowę i niewiele zostawiło. Fajna płyta do samochodu, ale nie ma już takiego ognia jak na poprzedniej.
Mroczne Trony i Czarne Flagi to dalej zjazd w dół. Pamiętam, że przy premierze słuchałem tego w kółko i bardzo mi się podobało, ale generalnie chyba chcieli zrobić za dużo rzeczy jednocześnie - tu skoczne punko-patatajce, tam jakieś bardziej nastrojowe granie z lasu, jeszcze gdzie indziej siara, a nad tym wszystkim unosi się taki kabaretowo-pijacki nastrój, który psuje w zasadzie cały klimat. Średnio się to wszystko trzyma kupy i brakuje mi pierdolnięcia. Ująlbym to tak, że rozluźnienie pośladów im zrobiło dobrze, ale tutaj dupsztyl jest już nazbyt rozwarty.
I numerki:
RG - 6,5/10
P- 7,5/10
HT - 7,5/10
SW - 7/10
TCIS - 9/10
FOAD - 7/10
DTABF - 6/10
Goatlord nie liczę, bo to płyta osobna, niepasująca do żadnego okresu. Przedziwna, jedyna w swoim rodzaju płyta, nie dla sezonowców.
Przygody Batona na czarnym lądzie



