DARKTHRONE
Moderatorzy: Nasum, Heretyk, Sybir, Gore_Obsessed
Regulamin forum
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
Tematy związane tylko z jednym zespołem lub jedną płytą. Wszelkie zbiorcze typu "América Latina Metal" lub "Najlepsza polska płyta thrash" itp. proszę zakładać w dziale "Dyskusje o muzyce metalowej"
- hcpig
- mistrz forumowej ceremonii
- Posty: 10576
- Rejestracja: 06-07-2008, 13:23
Re: DARKTHRONE
Za chwilę minie (a jeżeli liczyć od daty singla a nie płyty to już mineło) 20 lat od czasu zmiany paradygmatu i upadku zespołu. Czujecie to - okres Clownthrone jest obecnie dłuższy niż ten, w którym działano jako Darkthrone i grano BM.
I am Cell Dorado and I respect NO ONE but Gohan Blanco
- Żwirek i Muchomorek
- postuje jak opętany!
- Posty: 654
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: DARKTHRONE
Oni nigdy nie przestali grać bm. W pewnym momencie się zapętlili, ale ten zwrot ku archeologii i środkowy palec wystawiony w kierunku fali religijnego bm, to był zabieg totalnie blackmetalowy w duchu. To, że część fanów w ogóle tego nie kuma, jest na to najlepszym dowodem. Darkthrone jest blackmetalowe do szpiku kości i nigdy nie przestało takie być.
Po prostu w pewnym momencie dopadło ich to, co musiało - starość. Taka bardziej artystyczna niż realna, bo Fenriz robi wrażenie dość krzepkiego. No ale fakty są IMO takie, że ich pomysł na black metal doprowadził do ślepego zaułka - wjebali się w tę metalową archeologię i kultywowanie trv third league argentinian heavy metalu from the dupa of szejtan, i okazało się, że dalej po prostu niczego nie ma. Można nagrywać kolejne retrometalowe albumy, ale one na dłuższą metę nie wzbudzają kontrowersji, ani nie ma w nich tak naprawdę tego, co jest w muzyce, do której się odwołują - emocji młodego metalowca. To są emocje starego konesera co zbiera płyty od 30 lat i jara się jakimś trzecioligowym gównem; jest to trochę pocieszne, trochę fajne, a trochę żenujące, ale nie ma startu do tego, co udaje. Mówiąc obrazowo, oni są jak Maria Konopnicka - autentyczni w swojej podjarze muzyką, ale jednocześnie nie są już takimi ludźmi jak ci, których podziwiają.
Oni chyba zresztą sami się zorientowali, że to muzealnictwo nie bardzo ma sens, bo ostatnie płyty są coraz bardziej w "starym" duchu. Kłopot w tym, że wrócić do starej siary a'la nawet Sardonic Wrath już się nie da - nie te emocje, są starsi, dojrzalsi, mają ustabilizowane życie, rodziny itp., to nie są warunki na bycie w chuj wkurwionym na cały świat - a tłuczenie dalej tej retroarcheologii nigdzie już nie prowadzi. A na pójście dalej i jakiś radykalny krok, jak Striborg który wymyślił się całkowicie na nowo i teraz gra jakiś pokraczny synthwave, się nie zdecydują. Raz, że wiek i ograniczenia mentalne trv metalowca, a dwa, że mogłoby to skutkować odpływem fanów kupujących płyty; z czego pewnie nie żyją, ale mają znaczący dopływ gotówki. I koło się zamyka.
I dlatego, obawiam się, Darkthrone już nigdy nie będzie niczym więcej niż jest teraz. Będzie nagrywało kolejne płyty, raz lepsze, raz gorsze, ale niemal zawsze średnie (w widełkadh od 4/10 do 6/10), będzie wydawało boksy i ekskluzywne reedycje na potrzeby kolejnych rocznic, i tak się będzie jechało do końca na swojej przebrzmiałej sławie. Na plus notuje to, że raczej nie spotka ich śmieszność, która, jak sądzę, czeka nadęte, zakochane w sobie i gwiazdorskie Mayhem. Po prostu będą robili swoje, a ludzi będzie to coraz bardziej gówno obchodzić.
Jak dla mnie, to jest spoko. Swoje zrobili i chwała im za to. Nie jest to mój blackmetalowy zespół nr 1, chyba nawet nie wejdzie do pierwszej trójki (może do piątki?), ale lubię ich i szanuję w opór. To był, jest i będzie wzorcowy true norwegian black metal - ideał tego, o co w tej muzyce chodzi.
Po prostu w pewnym momencie dopadło ich to, co musiało - starość. Taka bardziej artystyczna niż realna, bo Fenriz robi wrażenie dość krzepkiego. No ale fakty są IMO takie, że ich pomysł na black metal doprowadził do ślepego zaułka - wjebali się w tę metalową archeologię i kultywowanie trv third league argentinian heavy metalu from the dupa of szejtan, i okazało się, że dalej po prostu niczego nie ma. Można nagrywać kolejne retrometalowe albumy, ale one na dłuższą metę nie wzbudzają kontrowersji, ani nie ma w nich tak naprawdę tego, co jest w muzyce, do której się odwołują - emocji młodego metalowca. To są emocje starego konesera co zbiera płyty od 30 lat i jara się jakimś trzecioligowym gównem; jest to trochę pocieszne, trochę fajne, a trochę żenujące, ale nie ma startu do tego, co udaje. Mówiąc obrazowo, oni są jak Maria Konopnicka - autentyczni w swojej podjarze muzyką, ale jednocześnie nie są już takimi ludźmi jak ci, których podziwiają.
Oni chyba zresztą sami się zorientowali, że to muzealnictwo nie bardzo ma sens, bo ostatnie płyty są coraz bardziej w "starym" duchu. Kłopot w tym, że wrócić do starej siary a'la nawet Sardonic Wrath już się nie da - nie te emocje, są starsi, dojrzalsi, mają ustabilizowane życie, rodziny itp., to nie są warunki na bycie w chuj wkurwionym na cały świat - a tłuczenie dalej tej retroarcheologii nigdzie już nie prowadzi. A na pójście dalej i jakiś radykalny krok, jak Striborg który wymyślił się całkowicie na nowo i teraz gra jakiś pokraczny synthwave, się nie zdecydują. Raz, że wiek i ograniczenia mentalne trv metalowca, a dwa, że mogłoby to skutkować odpływem fanów kupujących płyty; z czego pewnie nie żyją, ale mają znaczący dopływ gotówki. I koło się zamyka.
I dlatego, obawiam się, Darkthrone już nigdy nie będzie niczym więcej niż jest teraz. Będzie nagrywało kolejne płyty, raz lepsze, raz gorsze, ale niemal zawsze średnie (w widełkadh od 4/10 do 6/10), będzie wydawało boksy i ekskluzywne reedycje na potrzeby kolejnych rocznic, i tak się będzie jechało do końca na swojej przebrzmiałej sławie. Na plus notuje to, że raczej nie spotka ich śmieszność, która, jak sądzę, czeka nadęte, zakochane w sobie i gwiazdorskie Mayhem. Po prostu będą robili swoje, a ludzi będzie to coraz bardziej gówno obchodzić.
Jak dla mnie, to jest spoko. Swoje zrobili i chwała im za to. Nie jest to mój blackmetalowy zespół nr 1, chyba nawet nie wejdzie do pierwszej trójki (może do piątki?), ale lubię ich i szanuję w opór. To był, jest i będzie wzorcowy true norwegian black metal - ideał tego, o co w tej muzyce chodzi.
Przygody Batona na czarnym lądzie
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2943
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: DARKTHRONE
Oni tak gdzieś wspominali czy to Twoja interpretacja?Żwirek i Muchomorek pisze: ↑02-02-2026, 17:58i środkowy palec wystawiony w kierunku fali religijnego bm, to był zabieg totalnie blackmetalowy w duchu.
Pamiętam jak czytałem wywiad z Fenrizem gdzie gadał, że w muzyce Ofermod jest jakaś magia i rozumie, że się to może podobać. O Antaeus też coś pozytywnego chyba mówił.
- Fanatyk
- weteran forumowych bitew
- Posty: 1167
- Rejestracja: 02-09-2015, 20:23
Re: DARKTHRONE
DT grający BM to kilka płyt, które zdefiniowały gatunek na dekady i to w zupełności wystarczy. Reszta to konsekwencja tej samej postawy: zero nostalgii, zero nagrywania płyt pod publikę, zero spełniania oczekiwań hardkorowej świni
DT zrobił dokładnie to, co robił od zawsze poszedł wbrew oczekiwaniom sceny, zamiast kisić się we własnym micie. Jeśli widzisz w tym "upadek" to najwyraźniej dlatego, że DT traktujesz jak skansen z datą 1992 - 2004 wypaloną na czole.
- Żwirek i Muchomorek
- postuje jak opętany!
- Posty: 654
- Rejestracja: 30-05-2025, 23:31
Re: DARKTHRONE
Doraźna interpretacja na bazie ogólnego oglądu sytuacji, myślę, że do obrony. Musiałbym zerknąć do wywiadów, żeby się upewnić, że mam rację, ale będę się trzymał swojej tezy. To, co Fenriz mówi, to jedno, a ogólny kontekst to drugie - i jest, jak myślę, ważniejszy od gadania z wywiadów. Zwrot w DT pojawił się niemal dokładnie wtedy, kiedy religijny black metal zaczął wypływać na szersze wody; nie widzę w tym przypadku. Z jakiegoś też powodu na okładce Circle the Wagons jest logo Teitanblood a nie Deathspell Omega. Poza tym ten ich zwrot był bardzo na pokaz. Weź tytuły płyt. "Kult żyje" - kult starego metalu, a nie tego, co jest teraz (słychać w muzyce). "Odpierdol się i zdychaj" - no to jest już komunikat tak mocny, że trudno o dosadniejsze stwierdzenie, co się myśli o współczesnym black metalu, muzyka tylko to potwierdza. Teitanblood na CTW to też jak dla mnie dość wyraźny sygnał - mamy kapelę, która niby wyszła w NED i jakoś tam funkcjonowała na obrzeżach "nowego" black metalu, ale zasadniczo tkwi korzeniami w głębokiej przeszłości (Ross Bay Cult). Przy The Cult is Alive był teledysk - głośno o tym było, a przecież "nowe" kapele w tamtym czasie raczej taką formą gardziły. Jakby tego było mało, przez kilka płyt próbowali kreować na okładkach swoją maskotkę na wzór Eddiego z Iron Maiden czy Rattleheada z Megadeth. To też jest totalnie w poprzek tendencjom black metalu z lat dwutysięcznych i dziesiątych, a do tego jest to tak ostentacyjne, że zęby wypadają. Generalnie oni robili co mogli, żeby pokazać, że mają współczesny black metal głęboko w dupie i że się na taką formę nie zgadzają.DST pisze: ↑02-02-2026, 19:35Oni tak gdzieś wspominali czy to Twoja interpretacja?Żwirek i Muchomorek pisze: ↑02-02-2026, 17:58i środkowy palec wystawiony w kierunku fali religijnego bm, to był zabieg totalnie blackmetalowy w duchu.
To jest dokładnie to samo, co robiono pod koniec lat dziewięćdziesiątych - wtedy też było gadanie, że metal się skończył, że tylko my jesteśmy true i kult zamierzchłej przeszłości (lol) gdy światem rządził Venom i Celtic Frost. Ergo, zwrot w DT jest z ducha czystym black metalem
Jeśli Fenriz mówił, że podoba mu się Ondskapt czy Antaeus, to nie widzę sprzeczności; to, co się artyście podoba to jedno, a to, co tworzy i jakie temu przyświecają cele, to drugie. Można szanować Ondskapt, a jednocześnie swoją twórczością iść totalnie wbrew temu co ten Ondskapt sobą reprezentuje. Ja na tej samej zasadzie lubię czasami posłuchać Boba Marleya, bo mi się podoba kilka kawałków (i chuj)
Mogliby w sumie na wzór starych zinów wylewać wiadra pomyj na nowe kapele, ale coś mi mówi, że oni są zbyt uwikłani personalnie w środowisko, żeby publicznie napierdalać np. w Watain. Koledzy by się obrazili.
Przygody Batona na czarnym lądzie
- vicek
- zahartowany metalizator
- Posty: 4675
- Rejestracja: 26-10-2011, 19:49
- Lokalizacja: dolinki
Re: DARKTHRONE
Pełna zgoda . Najgorsze są obecne wokale NC . Niektóre kawałki się bronią ale te wokale ...
- DST
- rasowy masterfulowicz
- Posty: 2943
- Rejestracja: 23-12-2010, 23:02
Re: DARKTHRONE
Ma to sens dla mnie. Mnie po "Cult is Alive" średnio interesował ten zespół, ale podchodziłem zawsze z sympatią do ich skrętów, widząc je podobnie jak napisałeś. Nie połączył bym tego z religijnym BM akurat, ale ok.Żwirek i Muchomorek pisze: ↑02-02-2026, 19:52Doraźna interpretacja na bazie ogólnego oglądu sytuacji, myślę, że do obrony. Musiałbym zerknąć do wywiadów, żeby się upewnić, że mam rację, ale będę się trzymał swojej tezy. To, co Fenriz mówi, to jedno, a ogólny kontekst to drugie - i jest, jak myślę, ważniejszy od gadania z wywiadów. Zwrot w DT pojawił się niemal dokładnie wtedy, kiedy religijny black metal zaczął wypływać na szersze wody; nie widzę w tym przypadku. Z jakiegoś też powodu na okładce Circle the Wagons jest logo Teitanblood a nie Deathspell Omega. Poza tym ten ich zwrot był bardzo na pokaz. Weź tytuły płyt. "Kult żyje" - kult starego metalu, a nie tego, co jest teraz (słychać w muzyce). "Odpierdol się i zdychaj" - no to jest już komunikat tak mocny, że trudno o dosadniejsze stwierdzenie, co się myśli o współczesnym black metalu, muzyka tylko to potwierdza. Teitanblood na CTW to też jak dla mnie dość wyraźny sygnał - mamy kapelę, która niby wyszła w NED i jakoś tam funkcjonowała na obrzeżach "nowego" black metalu, ale zasadniczo tkwi korzeniami w głębokiej przeszłości (Ross Bay Cult). Przy The Cult is Alive był teledysk - głośno o tym było, a przecież "nowe" kapele w tamtym czasie raczej taką formą gardziły. Jakby tego było mało, przez kilka płyt próbowali kreować na okładkach swoją maskotkę na wzór Eddiego z Iron Maiden czy Rattleheada z Megadeth. To też jest totalnie w poprzek tendencjom black metalu z lat dwutysięcznych i dziesiątych, a do tego jest to tak ostentacyjne, że zęby wypadają. Generalnie oni robili co mogli, żeby pokazać, że mają współczesny black metal głęboko w dupie i że się na taką formę nie zgadzają.DST pisze: ↑02-02-2026, 19:35Oni tak gdzieś wspominali czy to Twoja interpretacja?Żwirek i Muchomorek pisze: ↑02-02-2026, 17:58i środkowy palec wystawiony w kierunku fali religijnego bm, to był zabieg totalnie blackmetalowy w duchu.
To jest dokładnie to samo, co robiono pod koniec lat dziewięćdziesiątych - wtedy też było gadanie, że metal się skończył, że tylko my jesteśmy true i kult zamierzchłej przeszłości (lol) gdy światem rządził Venom i Celtic Frost. Ergo, zwrot w DT jest z ducha czystym black metalem
Jeśli Fenriz mówił, że podoba mu się Ondskapt czy Antaeus, to nie widzę sprzeczności; to, co się artyście podoba to jedno, a to, co tworzy i jakie temu przyświecają cele, to drugie. Można szanować Ondskapt, a jednocześnie swoją twórczością iść totalnie wbrew temu co ten Ondskapt sobą reprezentuje. Ja na tej samej zasadzie lubię czasami posłuchać Boba Marleya, bo mi się podoba kilka kawałków (i chuj)
Mogliby w sumie na wzór starych zinów wylewać wiadra pomyj na nowe kapele, ale coś mi mówi, że oni są zbyt uwikłani personalnie w środowisko, żeby publicznie napierdalać np. w Watain. Koledzy by się obrazili.
Darkthrone do "Panzerfaust" to kvltvs



